topimagenoframe2.gif (28251 bytes)

"Człowiek bez języka!" (Tygiel21/s12)

 

Poniższy fragment opisujący Anglię pochodzi z książki Tadeusza Wittlina "Wyspa zakochanych" (1951), gdzie autor w niezwykle dowcipny sposób opisuje wszelkie śmiesznostki i charakterystyczne obyczaje Anglików. 
Oprowadzając cudzoziemca po Londynie, wesoło żartuje m.in. z angielskich restauracji, wyścigów psów, kolejki podziemnej, a nawet z brytyjskich stróżów bezpieczeństwa i moralności publicznej.
Oto jeden z wielu obrazków.
Nauka angielskiego (W ciągu jednej lekcji)
- Straszna rzecz, gdy się nie zna języka angielskiego! - wzdycha cudzoziemiec po przybyciu na Wyspę. - Człowiek bez znajomości języka jest zupełnie jak bez języka!

Po tych słowach obkłada się słownikiem, podręcznikami, samouczkami i dopiero wtedy bezradnie rozkłada ręce. Przywalony bowiem ogromem makulatury, szybko kapituluje, a narzekając na trudności gramatyczne, fonetyczne, składni i pisowni wątpi, czy kiedykolwiek będzie umiał podjąć choćby najskromniejszą rozmowę o pogodzie. Tym bardziej, gdy pogoda w Anglii jest tak zmienna. Natomiast, żeby zrozumieć Anglika, o tym nawet nie marzy.
Niektórzy autorzy podręczników języka angielskiego, w celu ułatwienia nauki, ułożyli swe książki w zestaw praktycznych rozmówek, używanych w życiu codziennym. Zdaniem pedagogów wystarczy wyuczyć się ich książki na pamięć, by całkowicie opanować język. Niestety owe proste konwersacje często wyglądają mniej więcej tak:

Restauracja
Wchodzisz i siadasz przy stoliku. Podchodzi kelnerka i wręcza ci jadłospis.
Ty: Thank you.
Kelnerka: Thank you.
Bierzesz do ręki kartę i wpatrujesz się w nią, niby czytając wypisaną na niej jedyną potrawę.
Ty (po chwili, zwracając kartę): Thank you.
Kelnerka: Thank you.
Kelnerka odchodzi, po czym wraca kładąc przed tobą na stole nóż, widelec i łyżkę.
Ty: Thank you.
Kelnerka: Thank you.
Kelnerka znów odchodzi, by po upływie pół godziny przynieść talerz z pływającymi w tłuszczu pomidorami.
Ty: Thank you.
Kelnerka: Thank you.
Zaczynasz jeść, z trudem przełykając margarynę z pomidorami. Gdy opróżniłeś talerz, kelnerka zabiera go.
Ty: Thank you.
Kelnerka: Thank you.
Po chwili kelnerka przynosi skrupulatny rachunek, w którym bodajże wypisano, ile było plasterków pomidora. Nic z tego nie rozumiesz, lecz na wszelki wypadek wyjmujesz pół korony i kładziesz na stole.
Kelnerka: Thank you.
Po czym wydaje pełną garść miedziaków reszty.
Ty: Thank you.
Chowasz pieniądze i wychodzisz.
Jeśli nosisz pomięte, dawno nieczyszczone ubranie, kelnerka będzie przekonana, że jesteś rodowitym Anglikiem.

Copyright © 1998-2003 TYGIEL MŁODZIEŻOWY  Wszystkie prawa zastrzeżone