|
W 1851 roku przyjechał do Anglii autor „Zemsty” komediopisarz Aleksander Fredro. W pamiętniku jego córki Zofii czytamy:
„ Był to rok pierwszy światowej wystawy w Londynie. Crystal Palace ściągał cały świat, jakżeby Polaków nie ściągał. Cała polska kolonia jechała do Ostendy reflektując na Londyn. Jechaliśmy więc i my (...) Nasi panowie nie bardzo używali na Londynie. Mego ojca denerwowała nieznajomość zupełnie języka krajowego, po raz pierwszy w życiu trafiająca mu się. Wszystko z nami sumiennie zwiedzał, admirował ale był w złym humorze”.
Podczas zwiedzania spotykały Fredrę i resztę zwiedzających różne przygody związane z nieznajomością języka. W jednym pałacu, który zwiedzano, przy okienku siedział poważny Anglik. Pytał o nazwisko. Zapisywał w księdze i dawał bilet wstępu. Na pierwszy ogień wysłano pana Ludwika Skrzyńskiego, który – jak twierdził – „daje sobie z angielskim radę”. Stanął pan Ludwik przy okienku i Anglik zaczął go o coś pytać. Pan Ludwik nie rozumie. Zniecierpliwiony Anglik woła: „Paszport”. Pan Ludwik podaje paszport, mówiąc uprzejmie
również swoje nazwisko: „Skrzyński”.
-What?- jak nie wrzaśnie rozjuszony Anglik. – Skryński – powtarza pan Ludwik. Anglik sprawdza paszport, czyta i potem w księdze swej napisał:
”Mr. Ski”.
Opr.B.Howe |