topimagenoframe2.gif (28251 bytes)

Polacy w Anglii po 
powstaniu 
listopadowym 
(Tygiel13/s3)

 

Po powstaniu listopadowym przybyło do Anglii sporo Polaków. Wśród z nic znalazł się również Karol Sienkiewicz, wychowanek sławnego Liceum Krzemienieckiego. Na emigracji w Paryżu stał się jednym z założycieli Biblioteki Polskiej. 
Anglię znał z poprzedniego pobytu w 1820. W swym dzienniku z podróży opisał wtedy zabytki Londynu oraz zamieścił opis potraw angielskich i przysmaków: „Pudding potrawa angielska oryginalna, rozmaite jej gatunki. Pudding z czereśniami jest wyraźnie wielki, krągły, gotowany pieróg. Robią też pasztet owocowy dziwnie. Kładą na salaterkę owoce: czereśnie, porzeczki etc., i to pokrywają ciastem, lecz żeby ciasto nie zapadło, kładą w środku między owocami przewrócony kubek do filiżanki i to każdy posyła do pieczenia do piekarza, który w czasie obiadu rozsyła po domach. Dziś piekarz się omylił i nam cudzy tort przysłał, z czego byliśmy kontenci, a przynajmniej ja bo był lepszy”.

Po powstaniu listopadowym powstańcy nie mieli łatwego życia w Anglii. Fabian Sebastian Choynacki zostawił „Wspomnienia o emigracji polskiej w Anglii po upadku powstania z r.1830-31”. Oto co zarejestrował: ”Polacy chętnie chcieli pracować, aby zarobić na swe utrzymanie i nie być nikomu ciężarem. Starali się usilnie o pracę, ale tej trudno było dostać w tak ludnej stolicy. (...) Stu pięćdziesięciu spośród nas pracowało długo przy drodze żelaznej na Padyngtonie jako prości robotnicy, a byli między nami i oficerowie. (...) Ludzie żyjący między swoimi nie mogą pojąć i nie mają wyobrażenie co to jest żyć w obczyźnie na wygnaniu; nie znają tęsknoty za krajem i może żaden naród uczuć tego nie potrafi, ile my Polacy. 
Dodajmy do tego, że większość przeważna, bo 99 na 100, nie miała żadnej wiadomości od rodziny i przyjaciół z kraju, że byli tacy, co pozostawili żony i dzieci i lata upływały bez żadnych o nich wiadomościach, że oprócz tej tęsknoty bieda jeszcze dokuczała (...) w Anglii tylko silni z natury mogli się zaaklimatyzować”.

Pamiątką po pobycie znakomitego malarza polskiego w Londynie, Piotra Michałowskiego, byłego powstańca, uczestnika powstania listopadowego, jest jego piękna akwarela przedstawiająca dyliżans z napisem „Dover” zaprzężony w czwórkę koni. Piotr Michałowski przebywał w Londynie w 1835r. Lord Hill, poznawszy w Paryżu młodego polskiego artystę, nakłonił go do odwiedzenia Anglii „opatrzył listem dającym wstęp do wszystkich stajni rządowych i królewskich”. Przybył więc Piotr Michałowski do Londynu . W ciągu kilku dni zwiedził Michalowski Londyn. Wielkie wrażenie zrobiły na nim katedra św. Pawła, Opactwo Westminsterskie. „Wystawa obrazów nie zachwyciła go – znalazł ją o wiele niższą od francuskiej”.

Opr.B.H.

Copyright © 1998-2003 TYGIEL MŁODZIEŻOWY  Wszystkie prawa zastrzeżone