|
Profesor Jack Lohman
od ponad roku jest dyrektorem Muzeum Londyńskiego. Jest
człowiekiem o wielu zainteresowaniach i pasjach. Polskie
korzenie oraz bogate doświadczenie pracy na wielu
kontynentach, wśród różnorodnych kultur, zaskarbiło
mu obecną pozycję. Osoba profesora - dynamiczna, bezpośrednia
i pełna przyjaznego stosunku do innych, zaprasza do udziału
i dzielenia się wiedzą, jaką posiada. Wykorzystując
czas, jaki Pan Profesor nam poświęcił, rozmawialiśmy
na temat Muzeum i ambicji Pana Profesora związanych z tą
placówką.
Tygiel: Jak kształtowało się życie Pana Profesora?
Prof. Lohman: Większość swego życia spędziłem w
Londynie. Wiele podróżowałem. Studiowałem w Berlinie.
Pracowałem we Włoszech, Chinach, Południowej Afryce.
A Polska?
W Polsce spędziłem dwa lata - od 1979 do 1981. Opuściłem
Polskę, gdy ogłoszono stan wojenny. Przeżyłem tam
bardzo interesujący okres. Byłem na stażu na
Uniwersytecie Warszawskim. Pisałem wtedy doktorat. Przez
mieszkanie, które dzieliłem z kolegami z Warszawy
przewinęli się chyba wszyscy działacze Solidarności na
czele z Lechem Wałęsą. Przechowywaliśmy tam tzw. bibułę
i książki na indeksie, np. "Folwark zwierzęcy",
"Rok1984". Stąd odbywała się dystrybucja tych
pozycji na cały kraj . Poznałem wtedy bardzo dużo
ciekawych ludzi.
Co było przedmiotem Pana zainteresowań?
Interesowała mnie architektura. Moi rodzice zajmowali się
urządzaniem wystaw, architekturą i myślałem, że będę
prowadził jakąś firmę architektoniczną, specjalizującą
się w adaptacjach zabytkowych pomieszczeń. Stało się
jednak inaczej. Zainteresowałem się muzeami i wystawami.
Muzeum Londyńskie jest jednym z najciekawszych miejsc
w tym wielkim mieście. Jak opisałby je Pan komuś, kto
go w ogóle nie zna?
Trzeba sobie przede wszystkim uświadomić, że jest to
największe na świecie muzeum urbanistyczne. Gdybym miał
je nanieść na mapę i porównać, to wtedy obszarowo zajęłoby
całą warszawską Starówkę. Muzeum Londyńskie to nie
tylko jeden budynek. Mamy filie. Nie tak dawno otwarto
Muzeum w dzielnicy Dockland, niedaleko Canary Wharf, które
w sposób bardzo nowoczesny przedstawia historię i
znaczenie Tamizy w rozwoju tego miasta. Mamy również
bibliotekę archeologiczną w Hackney. Jest ona unikalna
w świecie. Przechowujemy tam przedmioty z wszystkich
wykopalisk, które miały miejsce na terenie Londynu. Jest
tam 5200 przedmiotów, które datują się od 1820 roku.
Biblioteka ta służy głównie uniwersytetom i badaczom
przeszłości. Obecnie zaczęliśmy bliższą współpracę
z władzami miejskimi Londynu nad projektem wzbudzenia
zainteresowania i przybliżenia historii Londynu.
Czy Muzeum Londyńskie przyjmuje na praktyki studentów
historii lub archeologii?
Mamy wielu studentów, którzy tu przeprowadzają swoje
badania i tu pracują. W muzeum jest wiele działów, np.
konserwacji zabytków. W tym są specjalizacje takie jak
konserwacja dokumentów, ceramiki, itp. Mamy również
studentów specjalizujących się w organizowaniu
ekspozycji - od konwencjonalnych po komputerowe. Każdy
dział ma wiele specjalizacji. Obecnie zatrudniamy przeszło
400 pracowników. Chcielibyśmy zainteresować naszym
muzeum młodzież z “nowej’’ Europy i nawiązać współpracę
z innymi placówkami z Europy Centralnej.
Londyn to zlepek wielu narodowości, które tu zapuściły
korzenie i stworzyły unikalny charakter tego miasta. Czy
w ekspozycjach jest może jakaś wzmianka o Polakach, którzy
osiedlili się w Londynie i mieli wkład w jego rozwój?
Jesteśmy w trakcie organizowania wystawy, której celem
jest przedstawienie różnych społeczności, mieszkających
w Londynie.
Chcemy pokazać ich dziedzictwo i jego wpływ na charakter
miasta. Ponieważ jestem związany z Polską i się nią
interesuję, chciałbym tym bardziej przedstawić wkład
Polaków w życie tego miasta. Chcielibyśmy uchwycić i
pokazać to, co najbardziej z polskich tradycji i myśli
wpłynęło na rozwój Londynu. Dam może przykład -
Polacy studiujący w University College w latach 50-tych
zaprojektowali część Trafalgar Square. Często nie
wiemy lub zapominamy o tym, jak wiele Londyn zawdzięcza
Polakom. Oprócz tego chcielibyśmy pokazać Londyńczykom
jak wygląda wnętrze polskiego domu czy też mieszkania -
to hybryda pamiątek ludowych, książek, statuetek, obrazów,
które stwarzają specyficzną atmosferę nostalgii i
przywiązania do Ojczyzny. Chcemy też uzupełnić
ekspozycję krótkimi pokazami filmowymi. Dla zwiedzających
będzie to coś oryginalnego i nowego. Tę wystawę
chcielibyśmy później pokazać w Polsce.
Kiedy nastąpi otwarcie tej wystawy?
Trudno podać dokładną datę, ale zorganizujemy ją w
przeciągu następnych trzech lat. Mamy już projekty od Węgrów,
Kosowian i oczywiście Polaków.
Czy planuje Pan zaangażowanie polskich historyków, którzy
mają rozległą wiedzę, jeśli chodzi o stosunki Polski
z Anglią?
Już teraz odbywa się wiele sesji naukowych i spotkań
historyków na forum europejskim, gdzie dyskutuje się o różnorodności
kultur. Wyniki tych sesji są bardzo ważne i na pewno będą
użyteczne.
Jak Pan wspomniał, niedawno otwarto Muzeum w dzielnicy
Dockland. Jak zachęciłby Pan naszych czytelników do
zwiedzenia tego miejsca?
Trzeba sięgnąć do przeszłości i sobie znowu wyobrazić
Londyn jako największy port na świecie, serce Imperium
Brytyjskiego. W tamtych czasach 90% towarów przybywało
do Anglii drogą morską i mnóstwo statków przypływało
do Londynu. Zatrudniano w porcie około 250,000 ludzi. Dla
przeszło 60,000 port był głównym źródłem
utrzymania. W muzeum pokazana jest historia doków, a sięga
ona po czasy bardzo odległe, kiedy Anglią rządzili
Rzymianie.
W muzeum znajduje się unikalne archiwum, gdzie można
znaleźć całą historię handlu, wszystkie oryginalne
projekty rozbudowy portu; można tam również zgłębić
historię flory i fauny. Szperacze w dokumentach na pewno
znajdą wiele odnośników dotyczących handlu z Polską
na przestrzeni wieków. Moje słowa to tylko namiastka
tego, co oferuje muzeum. Trzeba po prostu przyjść i się
przekonać, że jest to miejsce wielce ciekawe i unikalne.
Pana podejście do wyeksponowania wpływu różnych
grup kulturowych na stworzenie specyficznego charakteru
Londynu jest wielce oryginalne. Czy wynika ono z
osobistych doświadczeń Pana Profesora bycia Polakiem,
urodzonym w Anglii i odczuwającym chęć pokazania
dynamiki ludzkich działań i ich konsekwencji?
Osobiście reprezentuję wszystkich przybyszów na tę
Wyspę. Jestem jakby latarnią przewodnią dla tych tysięcy
czy też setek tysięcy ludzi, którzy tu przybyli z różnych
środowisk i krajów - czy to poszukujących azylu
politycznego czy też inspiracji twórczych. Jeśli się
popatrzy na rodowody Londyńczyków, to większość z
nich skądś przybyła i to jest bardzo ciekawe i inspirujące.
Doświadczenie osobiste nauczyło mnie jak ważne jest
dziedzictwo tradycji i kultury kraju naszych przodków i
jak przydatne jest ono w budowaniu przyszłości.
Wzbogacający charakter naszych różnych doświadczeń
powinien być motorem do tego, aby starać się wiedzieć
coraz więcej o kulturze naszych przodków, aby później
móc wzbogacać innych naszą wiedzą i doświadczeniem.
Często zadawane jest mi pytanie: "Czy jesteś
Polakiem, czy Anglikiem?" Odpowiadam, że czerpię z
bogactwa obydwu kultur, a osobiście fascynuje mnie to, w
jakiej części i jak Polacy dodają swoją cząstkę w
budowanie brytyjskości.
Dziękujemy Panu Profesorowi za wielce interesujący
wywiad, a wszystkich czytelników jednocześnie zachęcamy
do zwiedzania tych ciekawych obiektów Londynu.
Wywiad przeprowadziły:
Maria Budzyńska
Beata Howe
Adres stron internetowych Muzeum Londyńskiego
i Muzeum w Dockland:
www.museumoflondon.org.uk
www.museumindocklands.org.uk
|