topimagenoframe2.gif (28251 bytes)

Nad Niemnem
Eliza Orzeszkowa
(Tygiel11/s7)

Witold - Wyrazicielem dążeń młodej generacji po powstaniu styczniowym.

Witold należy do generacji, która nie przeżywała tragedii 63 r., ale rosła „w upale cierpień” swych ojców. Dojrzewając, rówieśnicy Witolda przejmowali się nowymi hasłami pozytywizmu, co sprawiało, że stawali w opozycji z generacją ojców.

Bolesne konflikty pomiędzy generacjami występują plastycznie w pierwszych dwu tomach powieści. Nieporozumienia potęguje fakt głębokiego podobieństwa charakterów ojca i syna. Różnią ich przeżycia i dążenia. Benedykt Korczyński, dawny powstaniec, gdy znikło „to tamto”, wspomina mogiły, które pogrzebały nie tylko brata i jego przyjaciół, lecz również nadzieje narodowe i wiarę w lud. Jedno tylko widzi i jednej idei poświęca życie: musi ratować ziemię, by nie przeszła w ręce rosyjskie. W wykonaniu tego zadania jest dobrym gospodarzem, lecz dochodzi do sobkostwa.
Nie dostrzega potrzeb swych sasiadów, do których kiedyś mu „serce młotem biło”, zaścianka Bohatyrowiczów, nie czuje się zobowiązany do pomocy. W pełnieniu obowiązków obywatelskich jest jakby przeciwieństwem Seweryny z „Dwóch Biegunów”. Ale syn jego Witold, potępiający postępowanie ojca, jest zgoła do Seweryny niepodobny.
Przesiąknięty „ideałami czasu” rozbrzmiewającymi w ówczesnej publicystyce i literaturze z prawdziwie młodzieńczym zapałem propaguje teorie przebudowy stosunków społecznych.
Na teren swej pracy upatruje wieś. Jako przedstawiciel warstwy szlacheckiej, której Orzeszkowa przyznaje rolę przodującą, przyjmuje obowiązki ciążące na jej barkach naprawienia zła nagromadzonego przez wieki, w czym częściową winę ponoszą „wielmożni panowie”, „których sposób myślenia, życia, wszystko znajduje się w przeciwieństwie absolutnym ze wszystkimi ideałami młodego, lepszego świata”. Do pracy tej zdobywa teoretyczne przygotowanie w szkole agronomicznej i w praktyce we wzorowym gospodarstwie. Umie trafić do najciemniejszych.
Do urzeczywistnienia swych teorii i zamierzeń Witold poszukuje współdziałaczy. Uruchamia siły wsi, jednostek i gromady. Wspomagać go będzie dom Jana - chłopa i Justyny - szlachcianki, która wśród ludu znalazła „nie tylko zadowolenie, ale zajęcie dla rąk i myśli, zadanie życia, możność dopomagania komuś, pracowania dla siebie i innych”. Przygotowuje na swoją współpracownicę M. Kirło, ucząc, że „poznawać kraj, którego mieszkanką i obywatelką będzie” trzeba „nie tylko z książek... od życia i od ludzi także”.
Droższe mu jest dobro ludu od osób, które chciałby mieć z sobą. Walczy z ojcem w obronie zaścianka. Boli go jego szorstki sposób traktowania ludzi, ciągłe procesy o szkodę i ziemię, zamknięcie się w kręgu własnych interesów. Obwinia ojca o istniejący brak oświaty na wsi, o ciemnotę ludu, jego chciwość i wrogość.
Do porozumienia między ojcem i synem dojdzie, gdy ten dojrzy w synu upostaciowanie swoich dawnych marzeń, że „z jednego źródła były dla nich obu kipiące i gorzkie jej wody”. Odtąd wspólnie będą projektować i wprowadzać urządzenia dla dobra ludu.
Witold, reprezentujący nową generację, przejmuje dobrowolnie na siebie obowiązki i wyraźnie odbija od „niedobitków” szlachty rodowej jak Różyc czy Zygmunt Korczyński, którzy „radziby uciec z pola pracy, właśnie dlatego, że poczyna ono coraz więcej pracy wymagać”.
Chętnie podejmuje się dzielić życie z gromadą, w „której wyrósł” i z nią „silnie związany tysiącami węzłów”, bo to odpowiada jego przekonaniom, bo oni go potrzebują.
Staje wśród nich jak równy z równymi, on ze swoją wiedzą, a oni doświadczeniem wieloletnim.
Zadaniem jego „jednać i łączyć wysiłki zbiorowe, dotychczas rozpraszane i wskutek tego niezdolne do oddziaływania na życie gromady i marnujących się wartościowych jednostek”. Pracę będzie miał ułatwioną, bo nie jest samotny jak Seweryna. Znajduje zrozumienie i oparcie w swej sferze.

S. Oprawska

Copyright © 1998-2003 TYGIEL MŁODZIEŻOWY  Wszystkie prawa zastrzeżone